| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
uzewnętrzniam wnętrze. uwewnętrzniam wszystko. tutaj prześwietlam się sama
RSS
środa, 17 października 2012
zawsze lubiłam noc
teraz jeszcze bardziej
patrzę na mojego śpiące synka i myślę sobie, że to nieprawda
przykrywam kołdrą moją mądrą córkę i rozpiera mnie czułość
słucham chrapania MMa i nie mogę się nacieszyć tym, że w tej chwili nie może powiedzieć nic głupiego na mój temat ;)
nie ma czasu, choć jest zegarek
nie ma problemu, bo nie ma myśli
a jutro znów jest poranek
i początek
znów!
PS. podobno antydepresanty pomogą mi zaczynać normalnie dzień.
01:54, poloca1
Link Dodaj komentarz »
komplement po 20 latach traci na wartości, ulatuje jego bukiet i zostaje tylko przywiędły kikucik.

usłyszałam dziś (ja, oraz mój mąż, oraz pozostali uczestnicy kolacji, których widziałam dziś po raz pierwszy):

"Wiesz, że byłaś pierwszą dziewczyną, którą zobaczyłem nago?
Wszedłem do kuchni, podczas biwaku, a ty się tam myłaś. nawet mnie nie zauważyłaś, a ja uciekłem zmieszany"

ja tam myślę, że to był komplement
ale MM twierdzi, że nie. no bo jednak kolega uciekł ;))
i miał jeszcze pretensje do kolegi, że mu o tym nie powiedział przed ślubem
co? też by uciekł?

i tak wygląda sztuka komplementowania w Polsce
nie to co latin lovers i ich gwizdy z przejeżdżających samochodów...;)
PS. nie sądziłam, że jeszcze za tym zatęsknię!
01:49, poloca1
Link Komentarze (1) »
na zachodzie bez zmian
wałkowanie małego ciałka
podejrzenie o padaczkę (jednak :(
pierwsza paczka antydepresantów
może pomoże?
a może morze pomoże?

byłam dziś w kinie :)
"Whisky dla aniołów" kolega, który zapraszał, twierdził, że to najlepsza komedia jaką widział w ciągu ostatnich kilku lat. tylko że ten kolega przeoczył jedno zdanie, które powiedziała młoda mama do ojca swojego dziecka: "Położna powiedziała mi, że u Luke'a wykształciła się jedna półkula. Druga zależy od nas"
i jakoś tak nie było mi do śmiechu.

a może (morze) to jest tak, że ja słyszę i widzę tylko takie mesydży?
że na ulicy, w sklepach widzę wciąż niepełnosprawnych?
może (morze) mi się wydaje?
może (morze) J. Wielki nie skończy w sobotę roku?
może (morze) on jednak potrafi pełzać, czworakować, kulać się i siedzieć?
może ja mam coś na oku????
01:45, poloca1
Link Dodaj komentarz »
sobota, 06 października 2012
wczoraj przez chwilę poczułam się jak człowiek
chwila ta trwała dokładnie 12 minut
piłam kawę, przeglądałam gazetę i obserwowałam przez szybę kawiarni przechodzących ulicą ludzi...

czuję się jak szybkowar bez gwizdka
w końcu wypierdolę i trzeba będzie malować sufit!

umówiłam się do psychiatry
i szukam opiekunki do małego. na gwałt potrzebuję kogoś, kto zostanie z nim 7 h w tygodniu, wtedy ja będę mogła popracować.

7h bycia nie tylko mamą
7 h, które ma mnie uratować przed depresją
14:57, poloca1
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 października 2012
kiedyś bywałam dowcipna.
teraz gdy spotykam się ze znajomymi, to mam taką adrenalinę, że wydaje się, że wciąż jestem tą samą dowcipną osobą.
tyle tylko że z tej osoby została tylko część - wcipna
22:29, poloca1
Link Dodaj komentarz »
szukam pomocy.
muszę regularnie wychodzić z domu i to nie tylko na zakupy.
nie, nie boję się, że mój intelekt wyparuje razem z kolejną zużytą butelką domestosu.
po prostu doszłam do punktu, w którym albo pójdę do psychiatry, albo ucieknę, albo.....

szukam więc kogoś, kto mógłby zająć się moim najdroższym przez kilka godzin z rzędu.
mogłabym wtedy pisać pracę magisterską
zajęcie umysłu metodami etnolingwistycznymi na pewno pozwoliłoby mu wypocząć.
no i mogłabym pracować, spotkanie z innymi ludźmi, poczucie kompetencji, śmiech - bezcenne.

dziś  usłyszałam, że jeśli nie zacznę wychodzić sama z domu, to w końcu się wypalę
dotychczas sądziłam, że to określenie dotyczy jedynie pracy w wielkich korporacjach
a przecież ja w najmniejszej komórce społecznej
no i nie pracuję
tylko "siedzę i zajmuję się dzieckiem".
22:25, poloca1
Link Dodaj komentarz »
od roku oswajam słowa.
bardzo brzydkie słowa...

w dniu, w którym urodził się J. Wielki, nie wiedziałam, że jest z nim coś nie w porządku. MM wiedział, ale chciał, żebym odpoczęła po cesarce. siedział obok mnie i powtarzał, że jestem "dzielną babą". A ja cieszyłam się, że tym razem moje dziecko jest zdrowe, a ja sama przeszłam przez to bez zapaści. wieczorem przyszła do mnie lekarz. usiadła na łóżku, z którego nie mogłam wstać (znieczulenie zewnątrzoponowe wciąż działało) i powiedziała "Są duże zmiany w mózgu"
potem mówiła wiele słów, których nie byłam w stanie zrozumieć.
po jej wyjściu w głowie było jedno wielkie echo "Tylko nie w mózgu! tylko nie w mózgu! Tylko nie w mózgu!!!"
patrzyłam na okno, widziałam klamkę, wiedziałam, że jestem na 4 piętrze. żałowałam, że nie mogę się podnieść z łóżka

teraz spokojnie mogę powiedzieć "Mój syn ma liczne zwapnienia wokół komór, oraz zanik podkorowo-korowy w lewej półkuli"
przechodzi mi to przez gardło
..........................
dwa tygodnie później przyszła diagnoza "cytomegalia wrodzona". siedząc na szpitalnym łóżku, wrzuciłam hasło w wikipedię. nie byłam w stanie doczytać do końca jakie skutki niesie ze sobą to słowo na "C"

od tamtego czasu setkom osób musiałam powiedzieć, że ma cytomegalię wrodzoną
.........................
jeszcze podczas jego inkubatorowego życia (spędziliśmy w szpitalu miesiąc) usłyszeliśmy, że J. ma małogłowie.
tym razem nie próbowałam nawet czytać w internecie. MM obejrzał fotografie i do końca pobytu upierał się, że to nie dotyczy J., bo ma inny kształt czaszki. gdy się urodził, jego głowa miała 29 centymetrów obwodu, była trzykrotnie mniejsza od mojej piersi.
podczas drugiego pobytu, już w szpitalu dziecięcym, słyszałam o małogłowiu codziennie.

teraz uważam, że to jego cecha charakterystyczna, tak jak odstające prawe ucho po mamusi ;)
........................
całkiem niedawno dopuściłam do siebie kolejne brzydkie słowo "porażenie". dotychczas porażenie kojarzyło mi się albo z prądem, albo z literacką metaforą. a jest rzeczywistą rzeczywistością. początkowo, przy każdorazowym wypowiedzeniu tego słowa, czułam, że wewnętrznie cała się kurczę, a dusza ucieka mi do odbytu.

teraz jestem w stanie powiedzieć " jest porażony" i nie chcę za każdym razem skakać z mostu
........................
dwa miesiące temu pojechaliśmy do neurologopedy, zresztą matki dziecka z syndromem downa. na wstępie usłyszeliśmy "Dzieci z cytomegalią są upośledzone, a więc mamy tutaj upośledzone dziecko".
płakałam całą powrotną drogę

i nie zgadzam się na to słowo! nie powiem go! jest obrzydliwe, śliskie i piętnujące

może mój synuś będzie inny
ale wierzę, że będzie miał "coś w zamian"
jakiś dar
od niebios
22:20, poloca1
Link Dodaj komentarz »
to cytat z Kim Peek'a, pierwowzoru "Rain Mana".

właśnie skończyłam czytać "Urodziłem się pewnego błękitnego dnia. Pamiętniki nadzwyczajnego umysłu z zespołem Aspergera" Daniela Tammeta
powalające
zachwycające
inne.....

nie wiem, dlaczego czytam właśnie teraz takie książki:
"Drugi oddech" (książka tetraplegika, któremu zmarła żona)
a teraz "Urodziłem się pewnego błękitnego dnia"

przez chwilę pomyślałam, że dzięki temu wierzę, że pomimo niedoskonałości, upośledzeń, można pięknie i szczęśliwie żyć.
 no bo czy ktoś uwierzy, że tetraplegik może być szczęśliwy? zakochać się? mieć jeszcze dziecko? lecieć na paralotni?
albo czy autyk może żyć ze swoim facetem? jeździć po świecie? występować w telewizji? autyk, dla którego świat jest nadmiarem bodźców, a poruszanie się metrem na terenie miasta, w którym żył przez większość życia, było zbyt trudne...

szukam nadziei!
ale ta poszła się znów kurwić
i zostawiła mnie samą

potem złapałam się na (niezbyt ładnej) myśli "Czyli nam nie jest tak źle, innym jest gorzej"
słaba to pociecha
bo to "jak nam jest" nie jest proporcjonalne do tego, co nam się rzeczywiście przydarza, lecz raczej do tego, jak to przeżywamy

a ja zawsze przeżywałam wszystko (zbyt) mocno
jak się śmiałam, to aż do bólu brzucha i pleców
jak płakałam, to od smarków miałam mokry dekolt
jak kochałam, to do końca
jak odchodziłam, to na zawsze

a teraz muszę się nauczyć żyć pomału, delektując się każdą dobrą chwilą
i przetrwać

bo ta się znowu kurwi!!
22:06, poloca1
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 września 2012
przeczytałam o matce z kamienia (dzięki GoodNews!) i o tym, że ona też płacze.
czasami trzeba

choć jedna z poznanych w szpitalu powiedziała mi, że jestem jej muzą, bo przy całym tym ogromnie nieszczęść zachowuję taki uśmiech.

to nie uśmiech
to przykurcz ;)

żartuję

jak się nie śmiać, jak mój przecudowny J.Wielki wita mnie ogromnym uśmiechem? gdy otwiera oczy i CZEKA, aż się obudzę. widzi mnie pochyloną nad jego łóżeczkiem i daje mi coś tak pięknego, że wszystkie słowa wydają się kiczowate
a wczoraj obserwowałam jak przytulone rodzeństwo ogląda gwiazdy z żółwika-projektora. wielkie oczy, wielkie uśmiechy....
.............................
jutro impreza!! urodziny dwulatka! zjem tort i porozmawiam z rodzinką. najważniejsze - pojadę z córką, która już dziś obiecała mi, że ułoży piosenkę o Barbie i nauczy jej mnie po drodze.
niczym Thelma i Luis pojedziemy na wieś!
...........................
jestem tak wyposzczona zamknięciem w czterech ścianach, że cieszyłam się, gdy dziś jechałam na laserową depilację bikini. bolało jak skurwesyn, ale wyszłam z domu! i jechałam samochodem! i głośno słuchałam radia!!!Jupii!
22:40, poloca1
Link Dodaj komentarz »
Co mają Państwo do moich jajowodów? powinnam spytać przedstawicieli naszych władz.
no bo jakim prawem odmawia mi się najbardziej bezpiecznej metody antykoncepcyjnej?
dlaczego mając dwójkę dzieci (przyszłych podatników i podporę chorej instytucji ZUS) nie mogę sobie przeciąć jajowodów?
w zamian mogę faszerować się hormonami, po których mam depresje. Państwo nie macie problemów z dofinansowaniem antydepresantów, prawda?
albo zainstalować sobie ciało obce, które skutkuje częstymi infekcjami, ale jako matka dziecka szczególnego nie mam etatu, więc nie będziecie mi płacić za kolejne zwolnienia.
moja pochwa, moje zakażenia, moja sprawa
prawda?
otóż nie!
spytałam ginekolog, dlaczego nie mogę przeciąć jajowodów
odpowiedziała, że...............
TO JEST SPRZECZNE Z KONSTYTUCJĄ!!!!!??!?!?!
przez pięć lat studiowałam  nauki polityczne, konstytucję znałam na pamięć, a jednak nie przypominam sobie,żeby tam było o jakichkolwiek jajowodach!?
jak mnie będzie stać, to wyjadę za granicę
ZANIM zajdę w niechcianą ciążę
bo przepraszam, ale tłumaczenie lekarzy, że miałam dwoje chorych dzieci, to pech, jakoś mnie nie przekonuje. medycyna nie nadąża, czegoś nie wiedzą, ale niech mi nie pierdolą "Ma pani pecha"

PS. a na wszelki wypadek poszłam do egzorcysty, żeby się przekonać, czy ktoś nie zrobił mi woo doo, albo nie rzucił klątwy. ale egzorcysta był narcyzem-szamanem-zarabiającym dużo kasy na mówieniu o sobie

PS.2. stwierdził jednak, że nie czuje w mojej obecności szatana. ciekawe czy też by tak powiedział kilka lat temu, gdy "eksplorowałam moje granice" ;)
22:34, poloca1
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 24